***
Przez kolejne starałam się odzyskać równowagę, powrócić do dawnego, normalnego trybu życia. Było już lepiej, ale nadal czekało mnie wiele zmian. Nie miałam żadnego kontaktu z Harry'm, choć podobno czasem bywał w tej okolicy. Wszyscy już wiedzieli o tym, co zaszło. Wszyscy znaczyło dla mnie One Direction, Little Mix, Eleanor i Danielle. Każdy chciał mi pomóc, a ja tej pomocy niezbyt chciałam. Jedynie byłam w stanie posłuchać Perrie i Zayn'a. W szczególności Pezz. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i tak było ze mną. Ta jedna osoba spowodowała, że zostałam z niczym, sama, skazana na niego. Byłam zmuszona żyć z nim, aż Perrie się mną przejęła. Spytała, co się stało, a ja wyżaliłam się jej. Stała mi się bardzo bliska. I to ona pomogła mi się podnieść po tym upadku na samo dno.
-Jesteś brazylijką.
-Spostrzegawczość, kochana.-zażartowałam
-Chodzi mi o to, że musisz mieć jakąś rodzine.
-Wiem, o co ci chodzi.....
-Tylko jeszcze adres i możesz lecieć.
-Nie. Teraz wystarczy się tylko spakować.-wtrącił się Zayn. Nie wiem, skąd się wziął.
Rzucił na stolik plik kartek. Niepewnie po nie sięgnęłam, a Edwards zerkała mi przez ramię. Na wierzchu była kartoteka mojej rodziny. Dość 'bogata', ale nie przeraziło mnie to. Za to ją jak najbardziej.
-Sunny, może zrezygnujesz z tego pomysłu. To niezbyt bezpieczne, według mnie.
-Nie zgadzam się z tobą. Zayn?
-Średnio, ale tot twoja rodzina. I musisz pójść na przód.
Tydzień później żegnałam się z nimi na lotnisku. Nie obyło się bez łez. Nie chcieli mnie wypuścić. Twierdzili, że nie dam sobie rady. Jak to powiedział Liam:'Jakby wypuścić anioła, czystego jak śnieg, do piekła. Kompletnie za nic.' Może i to prawda, ale to moja rodzina, bez względu na wszystko.
Każdy coś mówił. Odzywali się jeden przez drugiego, a ja nawet nie byłam pewna do kogo należą poszczególne słowa.
-Ale wrócisz?
-Nie zapomnij o nas.
-Możemy cię odwiedzać?
-Tylko nie wpakuj się w żaden syf.
-Znajdź kogoś dla nas....
-I dla siebie też.
I tak było do czasu, gdy wsiadłam do samolotu. Wtedy już nie było odwrotu i miałam pewność, że dobrze postąpiłam. Nadal jestem przekonana, że to najlepsza rzecz, jaką zrobiłam w życiu.
***
Dziękowałem Bogu, że nikt nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi. Ostatnią rzeczą, jakiej wtedy pragnąłem, to rozpoznania przez kogoś. Moim priorytetem było patrzenie na moich dawnych przyjaciół, którzy żegnali się z moją byłą dziewczyną. Tak, wiem - skoro ona ode mnie odeszłą, bo miałem ją w dupie, to powinienem się rozglądać za nową. Ale nie, bo coś mnie ciągnęło do tej osoby. Mój osobisty magnes. Nie umiem tego wytłumaczyć.
_________________________________________________________________________________
Proszę was, komentujcie, jeśli czytacie. Chcę wiedzieć co zmienić, albo jak sobie wyobrażacie dalszą część. Sprawi mi to wielką radość - parę słów od was.
Nareszcie!!jest genialnie :D nie musisz niczego zmieniac tylko pisz następne rozdziały ;D
OdpowiedzUsuńnie jestem w stanue Ci napisac jak baardzo mi sie tw opowiadanie podoba :) masz ogromny talent!!!! Dzisiaj pierwszy raz tu weszlam i od razu sie zakochalam
OdpowiedzUsuńŚwietne ! szkoda że rzadko dodajesz :(
OdpowiedzUsuń