niedziela, 14 października 2012

Sexto

Następny dzień. Ostatnio byłem mało chętny do życia, bo zostałem sam jak palec. Budziłem się sam, wracałem do pustego mieszkania. Kompletny bezsens - tak nazywałem to, co się działo.
Dotarłem do studia, gdzie czekał tłum wrzeszczących fanek. Kto by się spodziewał? Klasycznie podjechałem od tyłu i dostałem się do środka, gdzie czekali już na mnie wszyscy. Jak zwykle byłem spóźniony, a beze mnie nie mogą o niczym decydować. Co jak co, ale kontrakt znam. Zaczęliśmy pracować nad materiałem na płytę i ustalaliśmy szczegóły trasy po Ameryce. W większości tylko słuchałem, bo stało się to dla mnie obojętne.
Zainteresowałem się otoczeniem, gdy zadzwonił telefon Zayn'a. Wszyscy na siebie spojrzeli, a ten wyszedł na zewnątrz, żeby 'zapalić'. Ja udałem się w przeciwną stronę, pod pretekstem łazienki. Tak naprawdę poszedłem podsłuchać jego rozmowę. Obstawiałem, że będzie rozmawiać z Marisą. Głupie zachowanie z mojej strony, ale byłem w pełni świadomy i miałem powód. Ze mną nie rozmawiała, ale całej reszcie to mogła się wyżalić ze wszystkiego.
Dotarłem do miejsca, gdzie znajdował się Malik. Widziałem jak wyciąga fajki i byłem zawiedziony. Chciałem już wracać, gdy usłyszałem telefon. Dzwoniła ona, tylko do niej miał taką piosenkę. Zostałem i żałowałem, że słyszę tylko pół rozmowy.
-Sunny, jesteś już na miejscu? - często ją  tak nazywał, nadal nie wiem dlaczego.
-Tylko na siebie uważaj... On nic nie wie, zapomnij o nim... Dasz sobie radę. W końcu to twoja rodzina... Odwiedzimy cię niedługo... Będzie okazja i nikt się nie domyśli, a Perrie cały czas o tym gada... Ja ciebie też...
Już dawno straciłem do z zasięgu wzroku, ale obchodziła mnie tylko ta rozmowa. Wywnioskowałem, że jest w Brazylii. Z tym, że Brazylia jest cholernie wielka... Nie ma to jak nie wiedzieć, skąd pochodzi własna dziewczyna. Nawet była.
-Ładnie tak podsłuchiwać? - tego się nie spodziewałem
-Inaczej nic bym nie wiedział.
-A co cię to obchodzi?!  Traktowałeś tą jak dziwkę, więc odeszła! Nie masz się z kim pieprzyć, to tęsknisz za nią?! - Zayn był wściekły, jak nigdy - Jesteś kompletnym dupkiem! A nie zabiłem cię tylko dlatego, że ona by mi tego nie wybaczyła i mnie powstrzymuje!
Nie odezwałem się. Za to jego krzyki ściągnęły cały zespół. Widząc tą sytuację, Paul musiał go ode mnie odciągnąć. Wszyscy patrzyli na mnie jak on. Stałem się dla nich kompletnie nikim.
***
Rozmowa z Zayn'em podniosła mnie na duchu. Wcześniej rozmawiałam jeszcze z Perrie, a teraz szłam do domu mojej rodziny. Każdy dziwnie na mnie patrzył. Wydawało mi się, że podejrzliwie, jak na ducha kogoś, kogo śmierć widzieli albo są pewni, że już go nie ma. Chciałam wrócić, tzn. rozum mi tak podpowiadał, ale ja zawsze słuchałam serca, no prawie zawsze. Tak, czy inaczej, szłam dalej. Daleko nie zaszłam, bo ktoś mnie zatrzymał przed zrobieniem kolejnego kroku.
-Czego tu szukasz? To nie miejsce dla ciebie.
-Tutaj jest moja rodzina, więc to jest jak najbardziej miejsce dla mnie.
Gdy to mówiłam, byłam pewna swego, jak kiedyś, przed Harry'm. Nie mogli mi nic to zrobić, bo miałam tu swoje korzenie, a swoich trzeba bronić. Chłopak zniknął na chwilę, a jak wrócił, to z kimś jeszcze. Ten drugi wydawał się surowszy, ale nie patrzył na mnie podejrzliwie. Właściwie jego minę można było uznać za szczęśliwą.
-Chodź. To musiała być długa podróż.


_______________________________________________________________________________
Jest szósty rozdział. Częściej raczej nie będe dodawać, bo mam wiele zajęć. Mam nadzieję, że was nie zawiodłam.

2 komentarze:

  1. Kocham <3 dawaj szybko CD! Szkoda mi trochę Styles'a...

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Cie!!!!!! Kiedy nastepny rozdzial??? Oby jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń

Liczę się z waszą opinią i dzięki za każdy komentarz;*