poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Prologue

 Jestem Harry Styles. Tak, ten sławny chłopak w loczkach z One Direction. Ludzie widzą we mnie, albo rozpieszczonego bachora, albo ideał faceta (w przypadku fanek). Ale nikt nie ma racji. Tylko jedna osoba zobaczyła we mnie kogoś, kogo sam nie dostrzegałem. Egoista. Tak, w wielkim skrócie bez wulgaryzmów, opisała mnie Marisa. Wyrzuciła wszystko, co leżało jej na sercu i zniknęła z mojego życia. Chociaż nie, to ja zniknąłem z jej życia. Sam się do tego przyczyniłem. Zakochałem się w niej, chciałem jej pomóc i wszystko zniszczyłem. Zniszczyłem to sławą, przez którą stałem się dupkiem. Już ona nie była najważniejsza, tylko ilość obserwujących na twitterze, mój wygląd, imprezy, opinia publiczna. Zmieniałem się pod ludzi, aby mnie kochali. Z nią próbowałem zrobić to samo. Teraz mam, co chciałem. Jestem sławny, mam miliony fanów, ale jestem sam. Mam pieniądze, ale one już nic nie oznaczają. Kiedyś obiecałem że będe jej kupował prezenty, zabierał w każde miejsce na świecie, spełniał jej marzenia razem z nią. Teraz pewnie je spełnia, beze mnie. Pewnie żyje pełnią życia. Ja już jestem przeszłością, my już jesteśmy przeszłością.
***
 Nazywam się Marisa Jackson. To wam nic nie mówi, przecież nie pasowałam do wielkiego Harry'ego Stylesa. Nie uśmiechało się mną chwalić. Muszę wam opowiedzieć historię od początku, ale to później. Teraz tylko najważniejsze informacje. Tak, znam Harry'ego Stylesa, ale nie tą wielką gwiazdę, o której trąbią media. Ja znam prawdziwego Hazzę, chłopaka z Holmes Chapel o pięknych marzeniach, wnętrzu. A raczej do znałam. Teraz zniknął ten chłopak o cudownych dołeczkach, który powtarzał że mnie kocha. Na jego miejscu pojawiła się narcystyczna gwiazda, pragnąca wszystkiego, szczególnie tego czego nie może mieć. Stałam się dla niego przedmiotem, właśnie tak mnie traktował. Myślałam że to chwilowe, że przestanie i przeprosi, ale nie. Zaczynałam się czuć jak dziwka. Jakbym miała mu tylko sprawiać przyjemność. Obiecywał mi różne rzeczy, za dużo, żeby wymieniać. Najważniejsze że nic z tego niespełnił, postępował wręcz odwrotnie. Miałam dość, odeszłam. Ale nie mogę zapomnieć, wciąż mam nadzieję. To chyba wszsytko, co mi zostało. On już pewnie o mnie zapomniał, co go obchodziło moje zdanie, moja osoba? Teraz pewnie biega po klubach, co chwilę z inną dziewczyną do towarzystwa. Żyje pełnią życia. Ja jestem dla niego przeszłością, ja i on. My jesteśmy przeszłością. Liczy się tylko on.
 
___________________________________________________________________________________
Oto prolog. Jeśli się podoba, komentujcie. Zależy mi na waszej opinii. Chcecie rozdział?

4 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie, zapraszam do mnie http://onelove1d-opowiadania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za udsotępnienie mojego bloga na fb:) Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy<3

      Usuń
  2. Zajebisty! <3 Czekam na 1 :D

    OdpowiedzUsuń

Liczę się z waszą opinią i dzięki za każdy komentarz;*