***
Gdy teraz oglądam nasz wspólne zdjęcia, filmiki i moje wpisy na twitterze, mogę stwierdzić że nasz związek był jak z bajki. Idealny, każdy nam zazdrościł tego zżycia. Zapewne zanudzam już, gadając to samo, ale tak mam. Zniszczyłem wszystko i w każdej wolnej chwili użalam się nad sobą, choć publicznie zakładam maskę szczęścia. Dalej mógłbym codziennie widzieć tą piękną, uśmiechniętą twarz, a ten uśmiech dla mnie, ale nie, bo wielki Harry Styles miał swoje zachcianki. Chciałbym pamiętać tylko tą część, gdzie byliśmy cholernie zakochani, ale nieważne, jak bardzo tego pragnę, to zawsze, gdy oderwę się od rzeczywistości, dręczą mnie koszmary. Szczególnie ten jeden dzień nie daje mi spokoju. Gdy zobaczyłem to w śnie, z boku, zrozumiałem że tak rozpocząłem lawinę nieszczęść.
Wracaliśmy z planu 'Gotta Be You'. Liam i Louis wracali do swoich dziewczyn, które już na nich czekały. Zayn lekko zdenerwowany swoją randką z Perrie. Tak, już wtedy się spotykali, ale wiedzieli o tym nieliczni. Niall, jak to Niall, zapewne myślał o Nando's. A ja? Zachowywałem się jak zawsze. No prawie. Robiłęm to co zawsze, jakieś głupoty, ale ani razu nie pomyślałem o Marisie. Nie rozmawialiśmy od mojego wyjazdu. Nigdy tak nie było. Zawsze to my najdłużej wisieliśmy na telefonie, gadając o wszystkim i o niczym. Byleby usłyszeć nawzajem swoje głosy.
W domu powitała mnie cisza. Nic więcej tam na mnie nie czekało, więc skierowałem się do studia tanecznego. W tym miejscu Marisa spędzała najwięcej czasu. I tym razem się nie pomyliłem. Już w wejściu słyszałem jedną z jej ulubionych piosenek, która dochodziła z czwartego studia. Wchodząc tam, poczułęm coś, czego jeszcze nigdy nie czułem. Zazdrość. To zazdrość kuła mnie w sercu. Ale kto by się tak nie poczuł, widząc swoją drugą połówkę z kimś innym? W objęciach kogoś, kto nie był tobą? Wiedziałem, że to jej pasja, ale widok tego tańca mnie zaniepokoił. W tangu ważna była namiętność, a tej dwójce jej nie brakowało. Moja ukochana obróciła się i mnie zauważyła. Szczęśliwa podbiegła do mnie i skoczyła. Była leciutka, więc czułem tylko ciepło bijące od jej drobnego ciała i przyspieszony oddech na mojej szyi. Złapałem ją za pośladki i podciągnąłem wyżej i bliżej do siebie. 'Niech każdy wie, że jesteś moja', pomyślałem. Postawiłem ją na ziemi.
-Zbieraj się. Później idziemy do klubu.
***
Posłusznie ruszyłam po torbę i pożegnałem się z Joshuą całusem w policzek. Harry był tego dnia jakiś inny, nigdy się nie zachowywał w miejscach publicznych. Wróciliśmy do domu, uszykowaliśmy się w szybkim tempie i poszliśmy do klubu całą paczką. Było mi trochę szkoda Niall'a, bo jako jedyny nie miał dziewczyny i szedł sam. Starałam się spędzać dużo czasu zarówno z nim, jak z loczkiem, ale ten drugi mi na to nie pozwalał. Hazza cały czas mnie do siebie przyciągał, całował i ocierał się o mnie, a jego dłonie wędrowały tam, gdzie nie powinny. Szczególnie, że nie jesteśmy tylko we dwójkę. Nie czułam się z tym zbyt komfortowo, ale mu na to pozwoliłam. W końcu to facet, czasami potrzebuje czegoś takiego. Wróciliśmy do domu, gdy Harry miał na to ochotę. A raczej ochotę na seks. Nie obchodziło go moje zdanie na ten temat, po prostu zrobił to, na co miał ochotę.
_________________________________________________________________________________
Jest i trzeci rozdział. Chcę wiedzieć, czy mam to dalej ciągnąć, czy ktoś to będzie czytał....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Liczę się z waszą opinią i dzięki za każdy komentarz;*