niedziela, 11 listopada 2012

Oitavo

***
Obudziłem się z lekkim bólem głowy. Ostatnio mało piłem, a moja głowa nie była już tak wytrzymała jak kiedyś. Normalnie czekałbym, aż samo przejdzie, ale zjawił się Ed.
-Harry, znowu?
-Od czasu do czasu trzeba. I wypiłem mało.
-Mam to gdzieś. Zbieraj się. Za chwile lecimy do LA, a Nich już czeka na nas.
Na szczęście byłem już spakowany. Wystarczyło tylko doprowadzić się do ładu.
Parę godzin później byliśmy w salonie tatuażu. Ed miał już przygotowany szablon, a ja postanowiłem wykorzystać okazję i przyozdobić swoje ciało.
***
-Sunny, tego się nie spodziewałam.
Razem z Veronicą i innymi dziewczynami siedziałyśmy w pralni wśród stert prania. Został poruszony temat ostatniej imprezy.
-Czego?- nie wiedziałam o co jej chodzi, szczerze.
-Widać, że Jasona ciągnie do ciebie. Ale ty zainteresowana się nie wydawałaś.
-Bo nie jestem. I do niczego nie doszło.
-Ale było blisko. - wtrąciła się Ash.
-Skoro cię nie kręci, to czemu mu tego nie powiesz?
-Wiesz, że jest mi bliski, ale nigdy nie myślałam o nim w ten sposób. Trzeba mu dać szansę.
-Tylko tego nie żałuj.
Przytuliłam ją i dałam całusa w policzek. Wzięłyśmy rzeczy i ruszyłyśmy do góry. W recepcji Jason i Mike kończyli pakować walizki. Było jeszcze miejsce, więc postanowiłam skorzystać. Usiadłam na walizce, noga na nogę.
-Dokąd zawieźć?
-Na dwudzieste trzecie.
-My też.
Znikaliśmy w windzie, gdy poczułam na sobie przeszywający wzrok szefa, który na chwilę oderwał się od klientów. Na szczęście nie zdążył się odezwać.
Parę chwil później otwierałam drzwi do najdroższego apartamentu na wybrzeżu. Bez względu na to, ile razy tu byłam, moje oczy z przyjemnością chłonęły ten widok. Zachwycona widokiem, mogłam tam spędzić cały dzień, albo i więcej. Z marzeń wyrwały mnie krzyki.
-Sunshine, chodź do nas!
-Odbiło wam? My tu pracujemy.
Ściągnęłam ich z łóżka w ostatniej chwili. Usłyszeliśmy kroki na korytarzu. Wszyscy się ulotnili, zostałam tylko ja. W tym czasie musiałam wszystko do końca ułożyć. W drzwiach minęłam się z Paul'em. Serce biło mi jak oszalałe.
-Wszystko gotowe?
-Tak. Będe jeszcze potrzebna?
-Nie.
Odetchnęłam z ulgą. Nie rozpoznał mnie. Oby tak dalej.
***
Igła dotknęła mojego nagiego ciała. Przygryzłem wargę, żeby nie wydać z siebie żadnego dźwięku. Dawno nie znajdowałem się tutaj, a teraz czuję jak po moim policzku mimowolnie spływa łza. Szybko ją wytarłem, ale nadal za wolno. Nick zdążył się zorientować i zaraz był przy mnie. Splotliśmy nasze dłonie, a chłopak dodawał mi otuchy. Mógłbym przysiąc że ból minął.
Tatuaże zrobione, a my udaliśmy się do klubu. Straciłem kontrolę.